Za siedmioma morzami, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, był sobie lud żyjący strajkami. W najważniejsze momenty historii tego narodu wpisane były dni, w których gremialnie brał on sobie wolne, kategorycznie odmawiając pracy. Nic zatem dziwnego, że i dziś, w przededniu gospodarczego Cudu Nad Wisłą, jaskółką zwiastującą pozytywne zmiany w służbie zdrowia były strajki pielęgniarek i lekarzy.
W reakcji na protesty, pierwszy raz w swojej kadencji refleksem wykazał się prezydent, który postanowił zaprosić lekarzy do rozmowy. Ci, którzy pamiętają jego krasomówcze popisy i wielogodzinne tyrady jakie wygłaszał po wygranych przez Platformę wyborach, dostrzegą zapewne chytry plan prezydenckiej kancelarii. Najwyraźniej proponuję ona wystawić do rozmów osobę, która przynajmniej wysłucha lekarzy i jeszcze złego słowa im nie powie. O ile powie cokolwiek. Co ciekawe, głowa państwa wyszła z inicjatywą rozmów przy okrągłym stole, ryzykując tym samym umieszczenie jej w kręgu podejrzanych o współtworzenie Układu, przy jednoczesnej groźbie nakrycia na negocjacjach z przestępcami. […]





18 sql. 15.982 s.