Obrazić rzecz prosta, można by powiedzieć. Okazuje się jednak, że nawet obrazić trzeba umieć. Sposobów by tego dokonać jest co niemiara - różnią się one nie tylko metodą, ale i intencją, czy też odniesionym skutkiem. Jedno jest pewne, obrażają wszyscy, bo zgrabny epitet, to nieoceniony oręż w walce na słowa. Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kartoflem.
W zależności od sytuacji można sięgnąć po metody mniej wyrafinowane, acz celne, takie jak rzucone przez ramię zdawkowe spieprzaj dziadu. Czasem jednak zachodzi konieczność szybkiego oszkalowania kilku oponentów. W takich przypadkach ciekawym wybiegiem jest tak zwany manewr Jarosława, polegający na obrażeniu dwóch osób w jednym zdaniu. Książkowym tego przykładem jest stwierdzenie, że przy Donaldzie Tusku Leszek Miller jest człowiekiem zasad - zgrabny policzek zadany obu premierom jedną rękawiczką. Aby się jednak nie rozdrabniać najlepiej obrażać hurtem, na Macierewicza, w jednym zdaniu mieszając na przykład z błotem byłych ministrów spraw zagranicznych. Wszystko to […]





18 sql. 19.492 s.